|
Miło że tu jesteś - strona 1 mniej<< >>więcejSiała baba mak. I dostała lata bez zawieszenia....
Mały Szkot prosi ojca o pieniądze na karuzelę. - Jeszcze czego! - oburza się ojciec. - Nie wystarcza ci, że ziemia się kręci?!
Profesor do początkującego lekarza: - Przeciez pana pierwszy pacjent wyzdrowiał, nie rozumiem więc, dlaczego jest pan zdenerwowany? - Bo nie mam pojęcia, panie profesorze, co mu pomogło....
- Czy pan nazywa sie Grvintrompritz? - Nie, nazywam się Kowalski! - Bardzo przepraszam, ale te dwa nazwiska zawsze mi się mylą.
Siedzi policjant w przedziale pociągu i czyta książkę. Co pewien czas wykrzykuje: - Coś podobnego! - Nie wiedziałem! - Niewiarygodne! - Nigdy bym tego nie przypuszczał! Wreszcie jeden z współpasażerów nie wytrzymuje: - Co pan czyta takiego ciekawego? - Słownik ortograficzny.
Jaś i Grześ przychodzą do babci. - Babciu, czy ty możesz mieć dzieci? - Nie złociutki. - A widzisz, mówiłem ci, że babcia to samiec!
Pewnego dnia bardzo zapracowana sowa postanowiła nic nie robić, zarówno całe noce jak i dnie. Była po prostu przepracowana. Pomyślała sobie, że będzie leniuchować. Siadła zatem zmęczona na gałęzi drzewa, jedno skrzydło założyła sobie za głowę i odpoczywa wymachując jedną nóżką. Nagle biegnie sobie ścieżyną zając: - Co robisz sowa? - Nic. Leniuchuję. - A to tak można? - A nie widać? - To ja też będę leniuchować! Położył się zajączek pod drzewem. Podłożył sobie jedną łapkę pod głowę i wymachuje nóżką. Przebiega drugi zając i pyta: - Co robisz zając? - Leniuchuję. - A to tak można? - A nie widać? - No widzę, widzę! To ja też będę leniuchować! Położył się zajączek koło pierwszego zajączka i leniuchuje. Podłożył sobie jedną łapkę pod głowę i macha nóżką w powietrzu. Nagle zza drzewa wychodzi wilk. Zjadł jednego zająca, zjadł drugiego zająca, oblizał się. Spojrzał do góry i pyta sowę. - Hej sowa, co robisz? - Leniuchuję! - A te dwa zające, też się leniuchowały? - Tak. A jakże! Wilk chwilę pomyślał i mówi do sowy: - No widzisz sowa, tylko Ci u góry mogą leniuchować!
Jedzie Masztalski autostradą i nagle widzi szyld: Restauracja Pod Dwoma Pedałami". - Nie może być! - dziwi się Masztalski i postanawia zjeść w niej obiad. Wchodzi do środka, znajduje kierownika lokalu i pyta: - Czamu ta restauracja nazywa się Pod Dwoma Pedałami"? - Sam nie wiem, ale zaraz zapytam żony - mówi kierownik i krzyczy w głąb sali: - Józek! Józek!... Czemu ta nasza restauracja nazywa się Pod Dwoma Pedałami"?!
Późnym wieczorem Masztalski, chwiejąc się lekko na nogach, wraca do domu. - Dopiero miesiąc my po ślubie - lamentuje Maryjka - a ty już tak późno do domu przyłazisz! - Nie mogłech przyjść wcześniej - tłumaczy się Masztalski - bo musiołech opowiedzieć kamratom w szynku, jaki żech jest szczęśliwy.
Szef restauracji gniewa się na kelnera: - Co się z tobą dzieje? Wczoraj rozbiłeś trzy talerze i wazę, dziś cztery talerze i dwa półmiski! Co znowu rozbijesz jutro? - Nic. Jutro mam dzień wolny.
Sąsiad pyta Masztalskiego, który lubi podróże i alkohol: - Gdzie ostatnio byłeś na wycieczce? - Nie wiem, jeszcze nie wywołałem filmów.
Rodzina je spokojnie obiad, aż tu nagle wpada Jasiu i drze się: - Mamo, babciu, siostro - tatuś się powiesił na poddaszu! Wszyscy rzucają łyżki i talerze i pędzą po schodach na górę, a Jasiu spokojnie: - Prima aprilis... No to wszyscy wielkie - UFFFFF... A Jasiu kończy: - ... w piwnicy... cinek');
Dlaczego wymyślono białą czekolade? Aby nie tylko biali mogli sie ubrudzić! agamyslenice');
Przychodzi turysta do Bacy: -Baco, dach wom przecieko -Wiim -I co nie naprawicie go? -Nie bo deszcz pado -A jak nie pado? -to nie przecieko... kasiunka');
Babciu, co ty taka niewyraźna jesteś? - Dostałam z pół obrotu.
Polak, Niemiec, Rusek i murzyn płyną na tratwie. Nagle Polak mowi: - Jest nas za dużo na tej tratwie. Wyrzućmy Murzyna! A Niemiec na to: - To nie fair! Ja będę zadawał pytania. Kto nie odpowie spierdala z tratwy! Pierwszy Polak: - W którym roku spadła bomba na Hiroszimę? Polak mysli... - W . Niemiec mowi: - Dobrze, zostajesz. Drugi Rusek: - A ile zginęło ludzi? Rus mysli... - tysiecy. Niemiec mowi: - Dobrze zostajesz. Trzeci murzyn: - Murzyn, podaj nazwiska! kiska');
na koniec roku tata jasia przeglada oceny - synu te oceny maja wiele do zyczenia!!! a jasiu na to -zyczylbym sobie rower niunia');
Studenci wybrali się na egzamin. Czekają pod drzwiami sali, nudziło im się wiec zaczęli się bawić indeksami. Tak jak to się kiedyś grało monetami w podstawówce - czyj indeks zatrzyma się bliżej ściany. Tylko, że jednemu to nie wyszło zbyt dobrze, bo zamiast w ścianę, trafił indeksem pod drzwi i do Sali, w której siedział egzaminator. Przeraził się okrutnie, ale za chwilę indeks wyleciał z powrotem. Otwiera, patrzy, a tu ocena z egzaminu: . Ucieszył się, no wiec koledzy postanowili wrzucać dalej. Kolejny dostał ., następny .. W tym momencie zaczęli się zastanawiać. Kolejna ocena wydawała się dosyć jednoznaczna (. nie wchodziło w grę). Wreszcie jeden postanowił zaryzykować. Wrzuca indeks, czeka. Nagle otwierają się drzwi, staje w nich egzaminator: - Piątka za odwagę!
|